Kopalnie Talentów – poznaj receptę na sukces

Kopalnie Talentów (Goldmine Effect)
Rasmus Ankersen, 2014, wyd. Sine Qua Non

To książka zdecydowanie dla:

  • szukających motywacji i inspiracji
  • szukających odpowiedzi czym jest talent
  • szukających odpowiedzi dlaczego inni robią to lepiej niż ja
  • rodziców chcących wychować mistrza (w czymkolwiek)
  • trenerów i nauczycieli, którzy pracują z młodzieżą
  • absolutnie wszystkich prezesów czy dyrektorów instytucji zajmujących się szkoleniem młodzieży
  • wszystkich, którzy pasjonują się sportem i chcą poznać jego sekrety

 

Nie ukrywam „Kopalnia talentów” to dla mnie nieco odgrzewany kotlet. Już ponad rok temu, po rekomendacji Glena Hoaga, trafiłem na książkę o niezwykle podobnej tematyce, w dodatku wykraczającej również poza świat sportu. Kotlet to może odgrzewany, ale wciąż świetnie smakujący nawet tym, którzy „Kod Talentu” mają już za sobą. Obie książki dają wiele odpowiedzi, są pełne ciekawych praktycznych przykładów  i przede wszystkim obalają mit spadającego z kosmosu, tylko na wybrańców, talentu.

Zanim jeszcze na poważnie zająłem się siatkówką, swoje marzenia o wielkiej karierze trenera sportowego przelewałem na komputerowego Football Managera. Moim „pewniakiem” do pierwszego, trafnego zakupu był zawsze Freddy Adu. Miał wtedy bodaj 14 lat. To fascynujące gdy czytasz książkę i możesz wrócić pamięcią do wielu lat wstecz. I poznać odpowiedzi na pytania, których sam nigdy nie zadałeś. Co tak na prawdę stało się z Freddym Adu? Wielki obiecujący piłkarski talent, nie dość, że nie gra dziś w Barcelonie czy Bayernie to ledwo wiąże koniec z końcem. Próbuje dziś podpisać kontrakt  choćby w drugoligowej drużynie z Danii. Dlaczego? Bo ktoś popełnił błąd i niekoniecznie był to sam Freddy.

Kiedy już zająłem się siatkówką trafiłem do reprezentacji Polski w okresie jej największej chwały. Ta trwa do dziś a ja wciąż jestem w środku. Widziałem wiele razy trenujące w tym samym ośrodku co my reprezentacje juniorów i kiedy tylko to się powtarza, zawsze nasuwa mi się pytanie- czy aby na pewno dobrze się dzieje, że mają oni te same warunki co my? Czy ubieranie ich w dokładnie ten sam sprzęt nie psuje radości z jego zdobywania? Czy na to na nie jest odrobinie za wcześnie?

Kiedy ja po raz pierwszy dostałem szansę na trenowanie z pierwszoligową drużyną z Jaworzna, koszulka, jedna jedyna, traktowana była niczym święty relikt, którego broń boże nie można zniszczyć. Ta koszulka była symbolem spełnionych marzeń. Symbolem czegoś do czego chciałem dążyć. I dziś, to oczywiste, wszystko poszło do przodu, ale czy i marzenia tak mocno muszą się zmieniać? Czy nie poszło to jednak za daleko?

O tym, że wydane miliony nie są receptą na sukces przekonują się od lat nawet Ci najwięksi. Przypomnijcie sobie Lakersów z przed dwóch sezonów. Na papierze kandydaci do mistrzowskiego pierścienia a w praktyce totalna klapa. Dlaczego więc ogromna kasa ma dawać sukces na poziomie juniora? Tego wciąż nie rozumieją na Wyspach. Czy to w Chelsea Londyn, czy też w krajowym związku tenisa.

Będąc rodzicem wciąż bije się z myślami co robić. Doskonale wiem, że im wcześniej Olaf zostanie ukierunkowany na jasny i klarowny cel, tym większą będzie mieć szansę by osiągnąć sukces. I później słyszeć od wielu jak bardzo jest utalentowanym powiedzmy biologiem 🙂

Mało kto wie, ale o tym, że dziecko ma ten a nie inny „talent” nie decydują wcale geny a rodzice, a później trenerzy. Każdy może rysować czy malować obrazy. Mieć prostą kreskę. Każdy jest w stanie śpiewać czysto, choć – co oczywiste – nie każdy będzie miał głos by porwać nim tłum. Ale nauczyć możemy się wszystkiego. Kwestia czasu a o sukcesie zadecydują predyspozycje (jak piękny głos) i nasza determinacja – bo o niej jest ta książka.

To rodzice decydują o talencie swoich pociech. W świecie przesytu informacją widzimy tylko obraz Roberta Kubicy, czołowego i jednego z najbardziej utalentowanych kierowców świata. A czy ktoś z Was wie, że w wieku dosłownie pięciu, może sześciu lat mały Robercik nie chodził z dziećmi po podwórku tylko wraz ze swoim tatą ćwiczył slalomy, najpierw na rowerze a później na gokarcie na pobliskiej przyszkolnej, krakowskiej bieżni? Stąd wziął się ten rzekomy talent. Z godzin praktyki i determinacji rodziców.

Kiedy czytałem „Kod Talentu” i teraz mając w ręku Kopalnię pojawiały się obawy i pytania gdzie leży granica? Jak zrobić to wszystko dobrze by później mój syn nie zaczynał swej książki – tak jak to zrobił Agassi – że nienawidzi tego co robi. Dlatego każdego kto zdecyduje się przeczytać tę książkę – a uważam, że powinniście to zrobić – proszę o rozsądek. Bardzo łatwo przesadzić. Pamiętajcie o tym.

Dla mnie amatora biegania ta książka ma dodatkową wartość. Obala mit, że biegają tylko czarnoskórzy. Oczywiście dla mnie już za późno na olimpijskie medale, ale wciąż mogę być lepszy i lepszy, bo mam póki w sobie determinację i pasję.

Każda książka, w której autor nawiązuje do profesor Carol Dweck podbija moje serce. Jej „Nowoczesna psychologia sukcesu” to moje absolutne „musisz przeczytać” i kiedy ktoś mi o niej przypomina wiem, że to musi wypalić i warto poświęcić swój czas by oddać się lekturze.

Polecam więc i Wam. Nawet jeśli na liście na początku nie znaleźliście ani jednego punktu, który dotyczyłby Was. Opis w jaki sposób produkowane są kolejne gwiazdy jamajskich biegów sprinterskich można przenieść na każde, dosłownie każde, inne środowisko więc warto się dać się  zainspirować. Warto dowiedzieć się dlaczego Freddy Adu tylko w grze komputerowej stawał się światowej klasy gwiazdą i dlaczego nie jest koniecznym by juniorzy w spalskim lesie ubrani byli do treningu tak samo jak ich starsi koledzy. To nie o to w tym chodzi. A tam, w Kopalniach Talentu leży odpowiedź w czym (i w kim) leży rzecz. 

3 thoughts on “Kopalnie Talentów – poznaj receptę na sukces

  1. Mam pytanie – ile lat przepracował Pan w kadrach młodzieżowych skoro nasuwają się Panu takie pytania dotyczące ich motywacji. Pamiętam kadrę kadetów ’87 narzekającą na sprzęt marki SporTeam a później ubraną w Asicsa w którym ostatecznie zdobyła Mistrzostwo Europy.

    1. Witam, z kadrami młodzieżowymi w zasadzie nie pracowałem (ostatnio juniorki). Nie wydaje mi się, że to ma jakiekolwiek znaczenie. Byłem świadkiem kiedy jedna z zawodniczek w tym wieku wolała pojechać z chłopakiem na kajaki a nie przygotowywać się z np. M.Glinką do IO w Pekinie. Oczywiście nie twierdzę, że młodzi chłopcy mają mieszkać w szałasach i trenować w podartych butach, ale dzisiaj zawodnicy Młodej Ligi negocjują kontrakty, mają swoich agentów a 3/4 z nich nigdy nie trafi na ligowe parkiety. Odpowiedź na pytanie dlaczego właśnie jest w tej książce, czy też w Kodzie Talentu. A ja się pod tym po prostu podpisuje. Pozdrawiam.

Dodaj komentarz